Glock Gen6 kontra Gen5
Glock od lat jest punktem odniesienia w segmencie pistoletów służbowych i sportowych. Kolejne generacje wprowadzały raczej ewolucję niż rewolucję, co pozwalało zachować rozpoznawalny charakter konstrukcji. Premiera Glocka Gen 6 nie zrywa z tą filozofią, ale po raz pierwszy różnice względem Gen 5 są wyraźne głównie w ergonomii, obsłudze i montażu optyki.
Na prezentacji nowej generacji Glocka Gen 6 która zostałą zorganizowana przez dystrybutora marki Glock w Polsce firmę Kaliber.pl, na którą zostaliśmy zaproszeni jako redakcja Life&Gun Magazine , bardzo szybko okazało się, że to nie jest to tylko kosmetyczny lifting. Gen 6 wygląda jak Glock, którym strzelcy już potrafią się posługiwać, jednak w dłoni pracuje inaczej niż dobrze znany Gen 5.
Chwyt i geometria szkieletu w Gen. 6. Różnice widać jak na dłoni
Palm swell i nowy profil chwytu
W Gen 5 tył chwytu był stosunkowo prosty, a dopasowanie broni do dłoni opierało się głównie na wymiennych nakładkach lub customowym stipplingu. W Gen 6 pojawia się wyraźny palm swell, czyli delikatne wybrzuszenie tylnej i bocznych części chwytu. Broń naturalnie wypełnia dłoń i prowadzi ją w powtarzalną pozycję.
W praktyce daje to efekt, który strzelcy znali do tej pory z aftermarketowych modyfikacji. Broń mniej „ucieka” w dłoniach podczas szybkich serii, a powrót na cel jest bardziej przewidywalny.
Głębsze podcięcie kabłąka i powiększony „bobrzy ogon” (beavertail)
Gen 5 miał już poprawioną ergonomię względem starszych generacji, jednak wielu użytkowników i tak decydowało się na późniejsze podcięcie kabłąka i montaż beavertaila.
W Gen 6 producent zrobił to fabrycznie. Dłoń siedzi wyżej względem osi lufy, odrzut jest zredukwany i bardziej liniowy niż w standardowym Gen 5. Różnica jest szczególnie odczuwalna przy strzelaniu dynamicznym i szybkich dubletach z przeniesieniem na cel.
Thumbrest i manipulatory. Większa kontrola niż w Gen 5
Quasi thumbrest
Gen 5 nie miał wyraźnie zarysowanego miejsca podparcia kciuka dłoni wspomagającej. Strzelcy praktyczni radzili sobie sami, korzystając
z aftermarketowych rozwiązań lub wypracowanych technik chwytu.
W porównaniu z Gen 5 łatwiej jest zbudować powtarzalny chwyt z dociskiem kciuka w dół, co przekłada się na większąkontrolę broni i szybszy powrót na cel. Dla niektórych jest to istotna zmiana, dla niektórych niepotrzebna innowacja.
Zatrzask zamka i jego „obudowa”
W Gen 5 pojawił się obustronny zatrzask zamka, ale jego profil nie zawsze sprzyjał strzelcom trzymającym pistolet bardzo wysoko. Zdarzały się przypadki mimowolnegoprzytrzymania dźwigni, co uniemożliwiało pozostanie zamka w tylnym położeniu po oddaniu ostatniego stzału
W Gen 6 wokół zatrzasku pojawia się powiększona „półka”wszkielecie, która chroni dźwignię przed niezamierzonym naciśnięciem. Sam zatrzask został obustronny i obsługuje się go dobrze jak w Gen. 5.
Magazynki i gniazdo magazynka
Magazynki Gen 6 są kompatybilne z Gen 5, jednak kształt gniazda magazynka został przeprojektowany. Otrzymało ono delikatny, zintegrowany lejek, który ułatwia szybkąwymianę magazynków w porównaniu z prostszym gniazdem Gen 5 do którego część strzelców dokładała magwell. Powiększone stopki magazynka (te od FTCS też) pasują bezproblemowo.
Przycisk zwalniania magazynka jest łatwiej dostępny przez zmianę ergonomii chwytu. Obsługuje się go intuicyjnie, a jednocześnie nie wymusza zmiany chwytu, co szczególnie docenią strzelcy o mniejszych dłoniach.
Nowa faktura RTF6 czyli Gen 6 ze Stipplingiem.
Największy wizualny i zewnętrzny krok naprzód to nowa faktura chwytu RTF6.
W Gen 5 mieliśmy klasyczną, dość łagodną fakturę, do której większość się przyzwyczaiła, a reszta zaczęła korzystać ze stipplingu lub naklejek na chwyt. W Gen 6 producent zastosował RTF6, fakturę łączącą dwie różne struktury
w jednym panelu, opartą na doświadczeniach z wcześniejszych RTF2 (Gen 2) i RTF4 (Gen 4).
W praktyce w porównaniu z Gen 5 daje to wyraźnie lepszą przyczepność dłoni, także w rękawicach, lepsze „wklejenie” broni przy szybkich przejściach między celami oraz mniejszą tendencję do przesuwania się chwytu przy spoconych dłoniach.
Faktura w Gen 6 zachodzi wyżej na szkielet i obejmuje między innymi rejon thumbrestu, którego w Gen 5 po prostu nie było.
Płaski język spustowy to coś więcej niż kosmetyka
W Gen 5 spust miał klasyczny, łukowatykształt typowy dla Glocka. Charakterystyka była funkcjonalna, lecz wielu strzelców decydowało się na wymianę na płaski spust aftermarketowy.
Gen 6 wprowadza płaski (niestety dalej polimerowy) język spustowy jako rozwiązanie fabryczne. Deklarowana siła spustu pozostaje na poziomie około 2,5 kg, więc producent nie ucieka od charakterystycznego „glockowskiego spustu”.
W porównaniu z Gen 5 palec układa się niżej i w bardziej powtarzalny sposób przy każdym strzale, sciąganie jezyka spustowego wydaje się bardziej liniowe, a samo przełamanie sprawia wrażenie czytelniejszego, z resetem odczuwalnym jako wyraźniejszy i łatwiejszy do wychwycenia.
Wszystko to zachodzi bez zmiany samej idei systemu Safe Action. Wciąż mamy trzy wewnętrzne zabezpieczenia, ale całość pracuje czyściej niż w wielu egzemplarzach Gen 5 prosto z pudełka.
Zamek (ewolucja), pazur wyciągu (rewolucja) i system montażu optyki (rewolucja)
Głębsze nacięcia zamka
Na pierwszy rzut oka Gen 5 i Gen 6 są podobne, lecz gdy uważniej przyjrzymy się zamkowi, zauważymy, że serracja w Gen 6 okazują się wyraźniejsza, głębsza i nacięta pod kątem.
W praktyce przekłada się to na pewniejszy chwyt przy przeładowaniu za przód zamka, łatwiejsze wykonywanie presschecków w rękawicach oraz wyraźnie mniejszą skłonność palców do ślizgania się przy mokrych dłoniach lub tłustym od smarów zamku.
W Gen 5 nacięcia były wystarczające, ale nie tak agresywne jak w wielu konstrukcjach konkurencyjnych. W Gen. 6 jest to kosmetyczna poprawka na plus.
Nowy system OpticReady zamiast klasycznego MOS
To chyba najważniejsza różnica konstrukcyjna. Gen 5 w wersjach MOS wykorzystywał klasyczne płytki montażowe, co wymagało stosowania odpowiednich śrub i wiązało się z ryzykiem zabrudzenia kanału ekstraktora klejem lub unieruchomienia go zbyt długimi śrubami montażowymi.
W Gen 6 zastosowano nowy system OpticReady gdzie płytki montażowe (niestety polimerowe) mają odpowiadać konkretnym footprintom popularnych kolimatorów. Kompletnie przeprojektowano również układ pracy pazura wyciągu. Dzięki temu strzelec montujący kolimator nie jest już w stanie zablokować kanału żerdzi ekstraktora klejem do gwintów lub zbyt długimi śrubami montażowymi, co w poprzednich generacjach bywało realnym problemem.
Z mojego punktu widzenia Glock jako konstrukcja, którą można było praktycznie rozłożyć i złożyć przy użyciu długopisu, został w tej części zauważalnie skomplikowany po to, aby zminimalizować skutki błędów montażowych popełnianych przez zwykłych użytkowników. Można było osiągnąć ten sam cel w inny sposób, na przykład konsekwentnie podkreślając, że montaż optyki powinien być wykonywany przez rusznikarza, a nie przebudowując tak głęboko cały zamek.
Z punktu widzenia użytkownika oznacza to jednak prostszy montaż optyki i mniejsze ryzyko wpływu akcesoriów na niezawodność broni, co w Gen 5 było jednym z częściej dyskutowanych tematów.
Wnętrze i kompatybilność części. Ile z Gen 5 przeniesiemy do Gen 6
Jak przejście na Gen 6 wpłynie na nasze wydatki?
Z punktu widzenia rusznikarza i serwisanta ważne jest to, że Gen 6 to nie tylko inny szkielet i zamek, ale również w dużej mierze nowe wnętrze.
Kompatybilność części między Glockiem Gen 5 i Gen 6
Kompatybilne są między innymi:
- szyna spustowa bez języka spustowego
- obsada spustu
- przerywacz
- sprężyny spustu
- sprężyna iglicy
- przyrządy celownicze
- zrzut magazyn
- zatrzask zamka
- magazynki
kompatybilność i zamienność części WEDŁUG PRODUCENTA
Reszta detali wewnętrznych wymaga traktowania Gen 6 jako osobnej generacji przy doborze części zamiennych oraz przy planowaniu tuningu.
Dla użytkownika końcowego oznacza to, że nie każdy „zapas części” zbudowany pod Gen 5 będzie można wprost przenieść do Gen 6. Z punktu widzenia producenta pozwoliło to jednak zaprojektować nowy zespół wyciągu i optyki tak, aby lepiej odpowiadał wymaganiom współczesnych strzelców.
Podsumowanie porównania Gen 5 i Gen 6
Porównując bezpośrednio Glocka45 Gen 5 i Glocka45 Gen 6, widać trzy obszary, gdzie różnice są najbardziej odczuwalne.
Chwyt
Gen 6 siedzi w dłoni głębiej i stabilniej. Ulepszony chwyt, bobrzy ogon i podcięty kabłąk robią realną różnicę, szczególnie przy dynamicznym strzelaniu
Tekstura
RTF6 daje pewniejszy chwyt niż faktura Gen 5, bez wrażenia przesadnej agresji.
Spust i optyka
Płaski język spustowy i przebudowany system OpticReady sprawiają, że Gen 6 jest fabrycznie bliżej broni, które do tej pory traktowaliśmy jako „po tuningu”.
Pod względem samej idei działania to wciąż Glock. Dla służb, które mają za sobą lata szkolenia na Gen 5, przejście na Gen 6 nie będzie wymagało budowania manualu od zera. Dla strzelców sportowych to natomiast baza, która od razu oferuje wiele rozwiązań, jakich wcześniej szukali w akcesoriach.
Czy warto zmienić Gen 5 na Gen 6?
To pytanie, które naturalnie zada sobie każdy obecny użytkownik Glocka.
Jeżeli strzelasz głównie rekreacyjnie, bez optyki, a Gen 5 dobrze leży Ci w dłoni, przesiadka nie jest koniecznością i spokojnie możesz zostać przy tym co masz. Jeżeli natomiast intensywnie trenujesz strzelectwo dynamiczne, korzystasz z kolimatora albo planujesz jego montaż i masz Glocka z pełnym, niefrezowanym zamkiem, różnice w ergonomii oraz w systemie Optic Ready (OR) są na tyle wyraźne, że Gen 6 ma realny sens jako kolejny krok. Jeżeli dopiero rozważasz zakup pierwszego Glocka i nie jesteś jeszcze z żadną generacją związany, w takiej sytuacji zdecydowanie warto od razu sięgnąć po Gen 6.
Nowa generacja nie neguje dorobku poprzednich, ale pokazuje kierunek, w którym Glock zamierza rozwijać swoją platformę. Mniej kompromisów w ergonomii, lepsza współpraca z optyką, więcej gotowych rozwiązań prosto z pudełka.
